Problemy z Delectą

Nazwiska nie grają, a zgranie i dobra atmosfera są równie ważne jak personalia. To powiedzenie jak ulał pasuje do postawy bydgoskiej drużyny w obecnych rozgrywkach. Na papierze wydawali się murowanym kandydatem do podium. Jednak kolejne mecze zweryfikowały te prognozy. Skład przedstawia się rzeczywiście imponująco. Rozgrywający Paweł Woicki, pozycja atakującego to Grzegorz Szamański. O przyjęcie zagrywki mieli dbać Martin Sopko i najlepszy zawodnik ostatnich Mistrzostw Europy Piotr Gruszka. Do tego na środku siatki mieli grać solidni Michał Cervec i Wojciech Jurkiewicz. Ponadto na ławce rezerwowych solidni ligowcy w osobach Piotra Lipieńskiego czy Wojciecha Serafina. Obserwując kolejne potyczki Delecta, w oczy rzuca się jedna kwestia. Złe rozłożenie akcentów w drużynie. Obaj przyjmujący są zawodnikami o podobnej charakterystyce. Silni, z przewagą ataku na przyjęciem. Właśnie brak dokładnego dogrania piłki do rozgrywającego jest podstawowym problemem Bydgoszczan. Zresztą sam Woicki również miewał lepsze momenty swojej kariery. Przekleństwem Delecta są mecze rozgrywane na własnym obiekcie. Z niewiadomych przyczyn, znacznie lepiej spisują się w obcych halach niż u siebie. To zniechęca fanów do tłumnego odwiedzania hali i dopingowania swoich ulubieńców. Sztab szkoleniowy zespołu zapewnia, że miernikiem możliwości ekipy będzie dopiero faza play-off. To w niej mamy poznać cała prawdę o Delekcie. Czy tak będzie? Czas pokaże..

Tags: , , ,